Szum Rumi

Niezwykły… słup ogłoszeniowy

Codziennie mijają go setki mieszkańców. Mało kto wie jednak, że słup ogłoszeniowy przy skrzyżowaniu ulic Żwirki i Wigury oraz Sędzickiego dopiero od kilkunastu lat pełni swoją obecną funkcję. Pierwotnie był to niemiecki drugowojenny schron przeciwlotniczy.

Jeszcze kilkanaście lat temu w Rumi znajdowało się przynajmniej kilka interesujących obiektów z czasów wojennych. W okolicach dzisiejszej ulicy Krakowskiej napotkać można było charakterystyczne stanowisko karabinu maszynowego. Identyczne znajdowało się przy ulicy Sobieskiego. W miejscu dzisiejszego Orlenu przy ulicy Ceynowy znajdował się kilkunastometrowy tunel będący częścią szczeliny przeciwlotniczej. Ulicę Tysiąclecia zdobił (szpecił?) tajemniczy żelbetowy zbiornik – najprawdopodobniej część pobliskiej infrastruktury lotniczej.

Stanowisko KaeMu przy ulicy Krakowskiej. Zlikwidowane wiele lat temu. http://www.fortyfikacje.eksploracja.pl/fr_rumia.htm

Dzisiaj większość z tych obiektów zlikwidowano ze względu na kolejne miejskie inwestycje. Jednym z niewielu niemych świadków wojennej historii Rumi, który oparł się zmianom w naszym mieście, jest charakterystyczny schron przeciwlotniczy w kształcie pionowego walca przy ulicy Sędzickiego. Przetrwał w dużej mierze właśnie dzięki nietypowej konstrukcji. Pozwoliła ona na to, aby w latach dziewięćdziesiątych wykorzystać go jako słup ogłoszeniowy.

Ten niewielki schron to typowy przykład tzw. Luftschutzzelle – Ein Mann Bunker (inaczej: schronu ołówkowego). Chroniły one jedną osobę (najczęściej wartownika) przed odłamkami podczas nalotu. Umożliwiały też bezpieczną obserwację terenu. Najczęściej ustawiano je przy strategicznych obiektach kolejowych czy przemysłowych. W Rumi jego umiejscowienie związane było z obecnością lotniska wojskowego.

„Einmanki” produkowały m.in. niemieckie firmy DYWIDAG (Dyckerhoff & Widmann) oraz Leonhard Moll Betonwerke. Do miejsca docelowego dostarczane były jako monolit – z zespoloną podłogą i daszkiem. Takie rozwiązanie konstrukcyjne znacznie podnosiło wytrzymałość. Czasami całość wzmacniano nasypem ziemnym. Obserwację umożliwiały cztery otwory o prześwicie ok. 10 centymetrów.

W czasie wojny Niemcy stawiali takie schrony niemal masowo. Podobne znajdowały się m.in. przy ulicy Wiosny Ludów w Gdańsku czy w pobliżu Dworca Głównego w Poznaniu.

Rumski „egzemplarz”, ze względu na pełnioną funkcję, zachował się w dość dobrym stanie. Jedyna poważna ingerencja w jego kształt to usunięcie drzwiczek, które dawniej umieszczone były od strony południowo-wschodniej. Dzisiaj łatwo rozpoznać to miejsce ze względu na ceglane wypełnienie wyróżniające się na tle żelbetowej całości.

„Eimanka” to – obok stanowiska dalmierza na Górze Markowca oraz kilku mniejszych obiektów – jeden z ostatnich wojennych śladów w naszym mieście. Pozostaje mieć nadzieję, że nie podzieli losu innych konstrukcji, a w przypadku ew. inwestycji  – zostanie przeniesiona w inne miejsce.

Dodaj komentarz