Szum Rumi

6 zabaw z dzieciństwa, którymi wkurzałem sąsiadów

Rumia z czasów mojego dzieciństwa była jednym wielkim placem zabaw. I przyznajmy szczerze – nie wszystkie z nich podobały się sąsiadom.

Mój ranking najbardziej wkurzających zabaw z dzieciństwa przedstawiam poniżej. Jestem ciekaw Waszego 🙂

#6 Włażenie na dachy wejść do klatek schodowych

Charakterystyczne dachy wydawały nam się wręcz stworzone do wspinaczki. Oczywiście zawsze odbywało się to pod pretekstem poszukiwania zaginionej piłki lub ucieczki przed psem. Prawda była jednak taka, że wdrapywanie się po rynnie na szczyt miało wymiar jedynie symboliczny – kto dał radę, ten był gość. Ja z reguły nie dawałem – byłem grubaśnym dzieckiem.

#5 Pachta/szaber

Jabłka, gruszki, a przede wszystkim – mirabelki. To były najczęstsze „cele” dzieciaków w mojej okolicy. Te ostatnie służyły idealnie jako naboje do samorobnych proc. Najlepszy przepis na procarskie narzędzie zniszczenia? Guma od słoika po ogórkach, ręcznie wystrugana, gruba gałąź i solidna skórka odcięta z maminej kurtki. Koledzy drżeli, koleżanki piszczały, przechodnie wyciągali za uszy. Działo się!

#4 Pistolety na kulki

Nieco nowocześniejszym przedmiotem siania terroru wśród sąsiadów były pistolety na kulki. W Janowie toczyliśmy za ich pomocą prawdziwe bitwy. Większość dysponowała tanimi pistolecikami z kiosku, które zacinały się co 10 strzałów. Nieco bogatsi szpanowali shotgunami i karabinami. Ech, jak przypomnę sobie efekt strzału z takiego cuda – do dzisiaj łapie mnie zazdrość! Na całe szczęście – zarekwirowanie małego pistoleciku przez rodziców bolało proporcjonalnie mniej. Zawsze to jakieś pocieszenie.

#3 Bitwy śniegowe

W czasach, kiedy zima to była ZIMA, a nie chłodniejsza jesień, ulubioną grudniową rozrywką dzieciaków były, a jakże, bitwy śnieżne. Przeżyłem dziesiątki takich bitew i nigdy, NIGDY nie zdarzyło się, żeby nikt nie poniósł ofiary w postaci oberwania lodem lub kamieniem. O dziwo – tego typu kontuzje najczęściej dotyczyły postronnych obserwatorów. Naszą największą wpadką było uszkodzenie w ten sposób nauczyciela w 2 czy 3 klasie podstawówki.

Dopiero wówczas poznaliśmy co to znaczy PRAWDZIWA wojna.

#2 Zabawy domofonem

Wcześniej pisałem o dachach wejść do klatek schodowych. W rankingu nie może zabraknąć także innej, równie wkurzającej zabawy. Domofony, oprócz funkcji użytkowych, świetnie nadawały się  też do podwórkowej rozrywki. Żarty płatane sąsiadom dzisiaj wydają się bez sensu, ale co tam – wtedy nie znaliśmy jeszcze pojęcia suchara. Przykład? Proszę bardzo: – Dzień dobry, chodzi u Pani lodówka? – Tak. – To proszę uważać, bo ucieknie!

[KURTYNA]

#1 Kopanie piłką o ścianę bloku

Siedzisz sobie w domu, oglądasz telewizję na nowiutkim Sanyo. Nagle BUM. BUM. BUM. Czy to ptak? Czy to samolot? Nie, to przyszłość polskiej piłki urządziła sobie zabawę z udziałem gały i ściany szczytowej bloku.

W tej zabawie zasady miały znaczenie drugorzędne. Kto wyżej kopnie, kto trafi w jakieś konkretne miejsce, kto przekopie blok. Whatever. Liczyła się dobra zabawa. Oczywiście do czasu, kiedy wkurzony sąsiad nie wyleciał z mieszkania i nie pogonił towarzystwa na cztery wiatry.

Tak czy siak. Warto było.

Czym najbardziej wkurzaliście sąsiadów „za dzieciaka”? Piszcie w komentarzach.

Dodaj komentarz