Szum Rumi

Cyrk w Rumi – jesteś za czy przeciw?

Rok temu Robert Biedroń nie wpuścił do Słupska Cyrku Arena. Wywołało to żywą dyskusję między zwolennikami i przeciwnikami tej formy rozrywki.

Cyrki przyjeżdżają do Rumi regularnie. Zazwyczaj rozstawiają się na placu przy ulicy Dąbrowskiego, na wysokości Spółdzielni Mieszkaniowej Janowo. W dniu, w którym piszę te słowa zakończyły się występy Narodowego Włoskiego Cyrku Medrano (więcej o nim samym można przeczytać tutaj). Wielokrotnie w naszym mieście można było zobaczyć także Cyrk Zalewski, Cyrk Arena czy Cyrk Arlekin.

W latach dziewięćdziesiątych przyjazd cyrkowców wywoływał w mieście prawdziwe poruszenie. Dzieci śliniły się na widok namiotu, rodzice szturmowali kasy, często trudno było o bilety.

Dla mnie, kilkuletniego dziecka, było to wydarzenie z pogranicza bajki. Podobnie było wśród moich rówieśników. Artyści, akrobaci, zwierzęta, a przede wszystkim – wata cukrowa i kolorowe, świecące zabawki. To było coś!

Dzisiaj popularność cyrków uległa osłabieniu. Duży wpływ ma na to zapewne zwiększenie ilości rozrywek i zmiana stylu życia. Przeciętne dziecko woli spędzić czas na szukaniu Pokemonów lub szaleństwach w Aquaparku niż oglądając akrobacje w śmierdzącym i dusznym namiocie. I nie ma co się na to obrażać, świat idzie do przodu.

Na zmniejszenie popularności cyrków wpłynęły także niepokojące sygnały o złym traktowaniu zwierząt. Czytając dyskusje wywołane zeszłoroczną decyzją prezydenta Słupska, można dojść do wniosku, że coś jest na rzeczy – chociaż wiele w tym wszystkim zbędnych emocji i przesady.

Osobiście mam do cyrków stosunek całkowicie neutralny, a skoro nie jestem ich miłośnikiem, byłbym w stanie zaakceptować decyzję o wstrzymaniu podobnych występów. Jeżeli istnieje cień szansy, że funkcjonowanie cyrku wiąże się z nieetycznymi warunkami pracy – zarówno wśród ludzi, jak i zwierząt – taki zakaz mógłby wpłynąć na poprawienie sytuacji. Zabawa kosztem czyjegoś zdrowia nigdy nie jest ok.

A jakie jest Wasze zdanie? Jesteście za czy przeciw występom cyrkowym w Rumi?

6 komentarzy

  • Nieetyczne warunki pracy ludzi i zwierząt mogą zaistnieć wszędzie, ale ludzie ostatnio przyczepili się do cyrków, które bez kontroli i zatwierdzenia scenariusza widowiska przez weterynarza nie mogą wystąpić. Jak ktoś nie lubi cyrku, niech nie chodzi, proste, ale pozwólmy, żeby ci, którzy mają na to ochotę mieli taką możliwość 🙂

  • Jakie jest moje zdanie – jestem za cyrkami! Owszem, zainteresowanie nimi spada, bo atrakcji dokoła znacznie więcej niż przed laty, ale nie zmienia to tego, że chciałabym, aby moje dzieci mogły zobaczyć tradycyjny cyrk z klaunami, zwierzętami, akrobacjami. Dla mnie ta cała dyskusja na temat cyrków jest sztucznym nadmuchiwaniem problemu, ponadto jakoś dziwnie wydaje mi się, że w tym wszystkim chodzi jedynie o pieniądze – bo niby dlaczego „ekolodzy” nagle zajęli się cyrkami, od których mogą zdobyć trochę kasy za „milczenie”, w dodatku zajęli się cyrkami, w których pracują weterynarze i które muszą spełniać masę przepisów ustanowionych by chronić prawa zwierząt. Moim zdaniem jest wiele tematów, w których ochrona zwierząt jest dużo bardziej potrzebna niż w cyrkach – przyjrzyjmy się chociażby schroniskom, znajdźmy pieniądze na sterylizację bezdomnych zwierząt, sprawdźmy w jakich warunkach są zwierzęta gospodarskie… Tam co prawda nie ma pieniędzy, ale jest cierpienie zwierząt…

  • Ja jestem za, zawsze byłam, a obie strony powinny starać się porozumieć i to na spokojnie, bez szykowania stosów i wytaczania armat. Trzymam kciuki i na pokaz ze zwierzętami się wybieram.

  • Ja jestem za cyrkiem ze zwierzętami, zawsze byłam. I osobiście nie wierzę w ze traktowanie zwierząt w naszych rodzimych cyrkach.

  • Za – wręcz powiem, że widać po tym zwierzętach, że mają lepsze warunki od 99% innych zwierząt. Są łagodne, dają się głaskać (niektóre, bo lwa nikt nie głaszcze 🙂 – zwierzęta źle traktowane unikałyby ludzi i już na pewno nie wykonałyby żadnej rzeczy na scenie, gdyby nie miały warunków do dobrego rozwoju. Zwierzaki w ciasnych klatkach to mit.