Szum Rumi

Powódź, która wstrząsnęła Rumią

W ostatnich dniach przez Rumię przetoczyły się gwałtowne ulewy. Wywołały one powódź, która uszkodziła wiele budynków w całym mieście. Ucierpiał także Urząd Miasta – władze zmuszone zostały do wyłączenia z użytku całego piętra.

W ostatnich latach miasto kilkakrotnie zmagało się ze skutkami podtopień. Od dawna jednak nie miały one tak niszczycielskiego zasięgu, jak ostatnio. Ostatni tego typu kataklizm, znacznie jednak mniejszy, miał miejsce w lipcu 2012 roku. Wówczas skutki ulewy odczuli m.in. mieszkańcy ulic Sędzickiego, Migały, Rajskiej czy Marynarskiej. Zmagali się z wodą sięgającą nawet pół metra. Zalany został także tunel pod dworcem PKP Rumia.

Ulewa z lipca 2016 roku przejdzie do historii jako jedna z największych w historii miasta. Przez kilkanaście godzin niebo uwolniło tyle deszczu, ile zwykło robić to przez… trzy miesiące. Na skutki nie trzeba było długo czekać – deszcze rozpoczęły się 14 lipca około godziny 10, a już kilka godzin później niedrożne były zarówno rowy melioracyjne, jak i kanalizacja burzowa. Zalanych zostało kilkadziesiąt posesji, a także drogi – szczególnie ulice Sobieskiego i I Dywizji Wojska Polskiego. Na Janowie nieprzejezdny był fragment ulicy Pomorskiej.

powodzie (1 of 4)

Oberwał także budynek Urzędu Miasta. W nocy z 14 na 15 lipca z koryta wystąpiła Zagórska Struga. Woda zalała dolne piętro magistratu. Pracownikom Urzędu oraz służbom udało się uratować dokumenty oraz sprzęt elektroniczny. Straty są jednak na tyle duże, że tymczasowo wyłączono z użytku cały poziom – w tym także Biuro Obsługi Mieszkańców. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Burmistrza Michała Pasiecznego – do czasu wykonania najpilniejszych remontów, stanowiska związane z bieżącą działalnością BOM przeniesione zostały do sali obrad Rady Miejskiej.

powodzie (4 of 4)

Na koniec uwaga natury osobistej: ostatnia ulewa pokazała, że mimo zaawansowania cywilizacyjnego, rozwiniętych rozwiązań inżynieryjnych oraz sprawnego systemu zarządzania kryzysowego – w starciu z naturą człowiek wciąż jest bezsilny.

Pozostaje nam cały czas pracować nad coraz lepszymi metodami radzenia sobie z podobnymi sytuacjami, jednak ze świadomością, że ostatecznie i tak najważniejsza będzie solidarność mieszkańców.

1 komentarz