Szum Rumi

5 legendarnych rumskich miejscówek

Każde miasto ma miejsca przywołujące dawne sentymenty. W Rumi takich lokalizacji nie brakuje. Część z nich została zabudowana, część jeszcze jakoś się trzyma. Specjalnie na potrzeby bloga Szum Rumi odkurzyłem kilka z nich.

5. „Wembley”

Umówmy się – każdy, kto wychowywał się w Rumi w latach dziewięćdziesiątych, znał przynajmniej dwa lub trzy boiska, które nazywano „Wembley”. Nasze lokalne areny nieco różniły się od brytyjskiego super-stadionu, bowiem poza bramkami nie posiadały w zasadzie żadnej infrastruktury. Ok, czasem nie było nawet bramek.

Ja pamiętam dwa „Łembleje”. Jeden to wciąż istniejące boisko przy obecnym Gimnazjum nr 2 (dawniej Szkole Podstawowej nr 4). Do dzisiaj nierozwiązanym paradoksem była obecność w jego obrębie ostrych krzewów na liniach autowych. Przebijały piłki, rwały koszulki, kaleczyły młodych piłkarzy, ale przez dekadę mojej piłkarskiej kariery (która mimo kilku rozbłyśnięć ostatecznie skończyła się fiaskiem) nikt nie zdecydował się ich usunąć. Mógłbym tu mówić o straconym pokoleniu polskiej piłki nożnej, ale daruję sobie.

Drugim miejscem, które wśród rumskich lokalsów zasłużyło na to nietuzinkowe określenie, było boisko położone przy torach kolejowych, w okolicy przystanku SKM Rumia Janowo. Z tego co pamiętam były tam dwie bramki typu wczesne lata dziewięćdziesiąte i kupa piachu. Osobiście nie byłem gwiazdą tego podwórka, ale połowa znajomych z klasy chętnie „kulała tam gałę”, więc miejscówka zasługuje na uwiecznienie. Dzisiaj na tym poligonie doświadczalnym polskiego futbolu znajdują się bloki.

4. Fryzjer Maurycy

Myślisz fryzjer – mówisz „Maurycy”. Legendarny rumski salon podzielony był na dwa lokale, z których jeden dalej istnieje (przy ul. Abrahama). Tutaj chciałbym przede wszystkim napisać o tym drugim – znajdującym się w Janowie. Dzisiaj przykrywa go brud i kurz (dziejowy!), jednak spod pęknięć i niedoskonałości wciąż przebija dumny sztandar fryzjerskiego rzemiosła – wielki baner z nazwą lokalu.

Dawniej Maurycy strzygł całe Janowo. O jakości się nie wypowiadam, bo nie pamiętam. Obecnie wredny kapitalizm strącił rumskiego golibrodę do czeluści zapomnienia i tylko zagorzali „rumijczycy” pamiętają tę słynną miejscówkę.

3. Cukiernia Delicje i janowski „kwadrat”

Cukiernia Delicje. Wyprawa tam jakieś dwie dekady temu to było coś. Kobiety ubierały najlepsze garsonki, mężczyźni czyste koszule. Nawet wizytujące ją dzieci wydawały się jakieś czystsze i schludniejsze – chociaż o to nie było łatwo w czasach, kiedy najlepszą rozrywką młodziaków było taplanie się w kałużach. Delicje były dawniej rumskim centrum cukierniczego splendoru. Lokal miał najlepsze lody, torty i panie ekspedientki, zawsze równie miłe i uprzejme.

2

Starożytny Rzym miał swoje Forum, a dawne Imperium Rumianum – janowski kwadrat. To tu skupiało się kulturalne życie miasta. Po jednej stronie można było kupić rajstopy i krawaty, po drugiej ołówki i chleb. Pod ziemią tego kompleksu znajdował się parking estetyką przypominający klimaty Metro 2033. Jak żyje nie widziałem tam samochodu, za dzieciaka wierzyłem, że mieszkają tam smoki.

No dobra, rodzice mówili o Cyganach. Fuck political correctness.

2. Liceum przy Starowiejskiej

Większość osób mieszkających w Rumi ma jakiś związek z tą szkołą. Jedni sami ją kończyli, inni mają rodzeństwo, które ją kończyło. Jeszcze inni znają na pewno kogoś, komu udało się wyjść zwycięsko z pojedynku z tym przybytkiem oświaty. Dzisiejsze Liceum nr 1, dawniej „Piątka”, ma grubo ponad pół wieku. I jak każda szkoła wiążę się z milionami wspomnień tysięcy absolwentów.

Dawniej jej zaplecze był mniej eleganckie, podobnie zresztą jak cała okolica. Teraz Liceum nr 1, po kilku remontach, dodaniu boisk i nowej sali, prezentuje się bardzo współcześnie.

1. „Korea”

Nigdy nie byłem w stanie wyjaśnić dlaczego dzieciaki nazywały to miejsce „Koreą”. Być może, jak chce Andrzej Sadłowski, badacz dziejów Rumi, chodziło o skojarzenie z konfliktem koreańskim – rumska Korea była często miejscem załatwiania dziecięcych porachunków.

3

Dla tych, którzy nie wiedzą – chodzi o fragment Zagórskiej Strugi niedaleko Dworku pod Lipami, który „w moich czasach” wyposażony był w najwspanialsze urządzenie, jakie mogła stworzyć wyobraźnia dziecka – siodełko z liną przyczepioną do gałęzi drzewa. Aby skorzystać z tego cuda techniki, trzeba było czekać w kolejkach, odważnych jednak nie brakowało.

Dzisiaj Korea to piękny Park Starowiejski, a po dawnych szaleństwach nie ma już śladu. Są za to eleganckie ścieżki, plac zabaw, siłownia zewnętrzna i urokliwy staw.

A jakie są Wasze dawne rumskie miejscówki? Piszcie w komentarzach!

Dodaj komentarz